nasze akcje
Szóste międzynarodowe spotkanie wielkanocne "Queer Easter 2005"
Trywialnie więc zabrzmi stwierdzenie, że warsztaty były ciekawe i dotyczyły spraw, które poruszają bardzo uniwersalne problemy środowiska LGBT(IQ). Na marginesie tylko wyjaśnię, że rozszerzenie tradycyjnego skrótu LGBT o nowe litery IQ wynikło z dodania do nazwy ogólnej również osób (...)
Trywialnie więc zabrzmi stwierdzenie, że warsztaty były ciekawe i dotyczyły spraw, które poruszają bardzo uniwersalne problemy środowiska LGBT(IQ).
Na marginesie tylko wyjaśnię, że rozszerzenie tradycyjnego skrótu LGBT o nowe litery IQ wynikło z dodania do nazwy ogólnej również osób interseksualnych oraz wszystkich Queers.
Poranne warsztaty, które zaczynały się zaraz po tzw. "energizerze" (rozgrzewka z samego ranka) dotyczyły m.in. dyrektyw Unii Europejskiej, które wprowadzają antydyskryminacyjne mechanizmy w prawie i kodeksie pracy, problemów coming outu, praw Człowieka, religii, teorii Queer i jej zastosowania w tematyce akademickiej i codziennym życiu, profilaktyki HIV/ AIDS oraz Public Relations, lobbingu i networkingu a także aktywizmu w ramach organizacji LGBT. Było więc w czym wybierać i czasem naprawdę był to wybór bardzo trudny...
Aby się za bardzo nie nudzić i nie spędzać wolnego czasu tylko na tzw. "red sofas" (czerwonych sofach) lub przy słonecznej pogodzie na ogromnym tarasie została tradycyjnie utworzona grupa pod szumną nazwą "Leasure Time Comitee", która zajmuje się organizacją czasu wolnego. Jak zwykle największym zainteresowaniem cieszyły się wycieczki rowerowe, koszykówka i bilard :)
Co do warsztatów popołudniowych, które trwały do kolacji, to jak zwykle były to tzw. "Media Working Groups", czyli warsztaty medialne z zakresu: fotografii, video, teatru, internetu, radia, a także organizowania kampanii (tzw. "campaigning") oraz "partyzantki komunikacyjnej", czyli "Communication Guerilla".
Jednak nasza "wielkanocna" aktywność nie kończyła się na kolacji, ponieważ po kolacji mieliśmy po kolei: pierwszego wieczoru "snack evening", czyli prezentację i degustację potraw narodowych (a było ich w tym roku szczególnie dużo!), drugiego wieczoru tzw. "blue hours", czyli kilka godzin relaksu przy masażu i muzyce, później jeszcze międzynarodowe karaoke, na którym "nasi", czyli spora ekipa z Polski wiedli prym (ależ my pięknie śpiewamy!), no i w końcu prezentację naszych organizacji, na którą przygotowaliśmy wielkie postery i rozdawaliśmy ulotki...
Finałowa prezentacja naszej ciężkiej pracy jest zawsze emocjonująca i tak było, oczywiście, tym razem, gdy po kolei obejrzeliśmy/ obejrzałyśmy wystawę fotografii czarno-białej (wystawa zaraz po zdemontowaniu pojechała do Rumunii), później przedstawienie teatralne, jak zwykle bardzo żywiołowe, kolorowe i prowokujące co rusz spontaniczne salwy śmiechu oraz dwa filmy video (bardzo "queerowe") a także prezentację grupy internetowej, która stworzyła wspaniałą stronkę www.queereaster.net, do obejrzenia której serdecznie zachęcam!
A na koniec chcę zachęcić wszystkie twórcze i aktywne osoby, a szczególnie dziewczyny (bo dziewczyny są niestety za każdym razem niedoreprezentowane!) do udziału w kolejnym Queer Easter, które odbywać się będzie, jak co roku, w Wielkanoc, w miejscowości Werftpfuhl pod Berlinem i poznać, podyskutować oraz spędzić miło czas z podobnymi "queers" z całego świata :)
Asqua
Jeśli napiszę, że jak zwykle było bardzo wesoło i że przez te 6 dni absolutnie ani przez chwilę żadna z uczestniczących w spotkaniu osób nie miała powodów do nudy i braku zajęcia - to wcale nie napiszę czegoś bardzo oryginalnego :) Taka właśnie atmosfera na Queer Easter jest po prostu co roku już od sześciu lat w czasie Wielkanocy spotykamy się pod Berlinem aby wspólnie podyskutować, pozwiedzać Berlin, pobawić się w międzynarodowym towarzystwie, uczestniczyć będą prowadzić warsztaty.