oryginalny tytuł: Le temps qui reste
reżyseria: François Ozon
występują: Melvil Poupaud, Jeanne Moreau, Valeria Bruni-Tedeschi, Daniel Duval, Marie Riviere, Christian Sengewald
Romain (Melvil Poupaud, wschodząca gwiazda francuskiego kina), młody i przystojny fotograf mody, na pierwszy rzut oka żyje pełnią życia. Jego zawodowa kariera pomyślnie się rozwija, a jego związek z uroczym chłopakiem wygląda na udany. Pewnego dnia, podczas sesji zdjęciowej, Romain niespodziewanie traci przytomność. Początkowo obawia się, że ma AIDS, jednak diagnoza brzmi: nieuleczalny rak. Mając świadomość, że zostało mu zaledwie kilka miesięcy życia, młody mężczyzna musi wszystko przewartościować. I to, co początkowo wydawało mu się tragedią, wkrótce prowadzi go w zaskakującym kierunku.
Zaczyna zadawać sobie pytania: co to znaczy żyć naprawdę? Czy codzienna gonitwa, praca i kariera nie pozbawia nas radości? Czy nie odsuwa nas od bliskich? Powoli z jego życia znika strach, który do tej pory go nie opuszczał.
François Ozon swoim najnowszym filmem pokazuje, że nie zawsze to, czego się najbardziej boimy, jest tym co najgorsze. Że życie naprawdę smakuje, gdy mamy świadomość jego przemijania. W efekcie otrzymujemy jeden z najciekawszych obrazów francuskiego reżysera. Fantastycznie zrealizowany, z wybitnymi rolami młodego Melvila Poupauda i wielkiej gwiazdy, Jeanne Moreau oraz - paradoksalnie - pełen harmonii i spokoju.
Tekst pochodzi z portalu
Innastrona.pl
Spotykamy się w naszej siedzibie
ul. Piłsudskiego 95
Wrocław
Przed filmem, o 18.00 spotkanie grupy LGBTI
Zapraszamy!
2007.12.10 20:01:12
rbyłem, widziałem... PRZEŻYŁEM:)!
Bo film jest dla mnie jak najbardziej do oglądania i jednoczesnego przeżywania.
O samym spotkaniu niewiele mogę powiedzieć, bo byłem tam pierwszy raz i jakoś tak średnio się może odnajdywałem i zaznajamiałem ze wszystkimi.
Co do filmu natomiast to...
Sam od siebie się trochę dziwię, że tego filmu jakoś wcześniej nie oglądałem, chociaż kilka razy było tak, że czmychnął mi przed oczami i o mały włos bym go widział.
W sumie ... wydaje mi się, że jak na moje gusta to byl trochę za krótki, bo rozbudowwałbym kilka aspektów. Szczególnie motywy postępowania głównego bohatera i uczucia i rozterki, które powinny nim miotać. a tak? dlatego właśnie, jak dla mnie, był za krótki.
pomijając to, że wątek główny, czyli wątek choroby, był też tak jakby zsunięty na boczny tor trochę.
Chociaż właśnie mnie by intertesował ten drugi wątek, który może i nie był taki niewidoczny i może nie trzeba było aż tak mocno się wpatrywać, żeby go zauważyć, ale ja bym go rozbudował. Film z samego założenia tytułu i scenariusza -jak mi się wydaje- chyba miał być na serio przynajmniej trochę cięższy i analityczny, ale był nawet nawet.
Może dlatego akurat tak myślę co do tego filmu, że...patrzę na tę sytuację od strony Saszy i z jego położenia.
W każdym razie wielkie dzięki za wczorajsze kino:)