Czy uważa Pan, że kobiety powinny zarabiać mniej, bo w pracy malują paznokcie? Czy ma Pani coś przeciwko czarnoskórym na naszych ulicach? Czy uważają Państwo, że osoby starsze mogą prowadzić samochody, ale tylko do przekroczenia granicy pewnego wieku? Czy zna Pan bądź Pani osobę transseksualną? Co Pan i Pani sądziecie o homoseksualistach?
Te i inne pytania zadawały wolontariuszki prowadzące w sobotę 13 września poradnię antydyskryminacyjną w Gdańsku przy placu Kobzdeja. Akcja odbyła się w ramach Festiwalu Kultur Świata Okno na Świat. Z homofobii, rasizmu, ksenofobii, seksizmu i innych uprzedzeń gdańszczan leczyły wolontariuszki Trójmiejskiego Oddziału Kampanii Przeciw Homofobii pod przewodnictwem Wielkiej Chirurgicy - Ani Urbańczyk. Gościnnie udział wzięły, reprezentujące połączone siły Fundacji Trans-Fuzja oraz KPH Wrocław – Voca i Mirka.
Co Panie myślą o homoseksualistach?
Godzina 12.00, ulotki rozłożone, namiot udekorowany, zaczynamy akcję. Przechodniów niewiele. Ale ktoś jednak się kręci. Wielka Chirurgica, Ania, rozmawia z dwiema kobietami. Jedna z nich jest czarna i ma około trzydziestki, druga jest biała, raczej po pięćdziesiątce.
- Czy mogę chwilę z Paniami porozmawiać?
I od razu zmienia język na angielski – kobiety są z Kanady. O kolor skóry ich nie zapytam – relacjonuje mi później Ania – bo od razu widać, że nie mają z tym problemu. O wiek też nie, bo przecież idą razem. Ani o to, czy praca kobiet ma być gorzej opłacana – przecież są kobietami.
- Co Panie myślą o homoseksualistach? – pyta w końcu Ania. Kobiety spoglądają na siebie i wybuchają śmiechem.
- Jesteśmy parą – odpowiadają zgodnie. Machają nam na pożegnanie i idą dalej.
Wielu przechodniów, którzy nas mijają to turyści z zagranicy. Nie ma w nich nawet śladu uprzedzeń w stosunku do osób niepełnosprawnych, homoseksualnych, wyznających przeróżne religie. Mimo to podchodzą do nas, biorą kolorowe chorągiewki, ulotki po angielsku, rozmawiają z nami. Najbardziej dociekliwe są dziewczyny ze Szwecji. Studiują dziennikarstwo i przeprowadzają wywiady z ubranymi w lekarskie kitle kapehetkami oraz widzami kilkugodzinnego happeningu.
Homoseksualni jak leworęczni
- Co mówią wam przechodnie? – pyta mnie urocza Szwedka.
- Ach, przechodnie są wspaniali, tłumaczą mi, że osoby homoseksualne są tak samo normalne, jak leworęczne – relacjonuję jej rozmowę z jednym panem, który oprócz tego wyjaśnił mi, na czym polega transseksualizm. Od razu wzrosła moja wiara w człowieka.
Po chwili rozmawiałam z kolejnym starszym panem, który miał podobny stosunek do osób homo i transseksualnych jak ten poprzedni. Oraz z jedną panią w średnim wieku o zdecydowanie feministycznych poglądach. Fantastyczni ludzie mieszkają w tym Gdańsku – pomyślałam sobie. Okazało się, że wszyscy są z Klubu Esperantystów.
Naprzeciw naszego stoiska ulokowali się wrocławianie z Przestrzeni Miasta – organizacji, która oczyszcza miasto ze swastyk, rasistowskich i nazistowskich napisów. Zapewniają nas, że dbają także o to, aby z murów znikały homofobiczne napisy. Jak mówią, znikają wszystkie hasła obraźliwe dla mniejszości.
Darmowe badanie poziomu homofobii
- Wiecie, co jest najgorsze? – pyta w którymś momencie nas koleżanka – Że wszyscy są tolerancyjni w stosunku do ludzi innych wyznań, koloru skóry, przekonań, wieku. Jednak, gdy w końcu pytam, co myślą o homoseksualistach, to wychodzi szydło z worka. – opowiada, że dla homoseksualistów nie mają tolerancji. Jedna z pań, z którą długo rozmawiała, w końcu powiedziała, że współczuje jej tego, że jest lesbijką. A ktoś inny z kolei powiedział, że to dobrze, że zajmujemy się homofobią, bo homoseksualistów trzeba leczyć.
Po jakimś czasie dowiadujemy się, że mamy zdjąć z trawnika transparent z napisem „Nie bądź dyskryminalist(k)ą”. Powód? Patron placu, na którym odbywa się happening miał swój własny pogląd na temat homoseksualizmu. I daleki on był od oficjalnego stanowiska Światowej Organizacji Zdrowia. Transparent zostaje przewieszony. My rozmawiamy dalej. Rozdajemy ulotki o Polkach w sejmie i dyskryminacji.
A mój kolega jest gejem
- Czy możemy chwilę porozmawiać? – pytam pana, który zsiada z roweru i przegląda nasze ulotki. Dowiaduję się, że mój rozmówca jest pozytywnie nastawiony do mniejszości seksualnych, nie rozumie tylko czemu mają służyć parady. Po chwili rozmawiamy o tym, dlaczego osoby homoseksualne są bardziej widoczne w środowiskach artystycznych. Próbuję mówić o tym, że łatwiej ujawnić się komuś obracającemu się w otwartym środowisku, wśród wykształconych ludzi, aniżeli robotnikowi z fabryki. Rozgadaliśmy się oboje na dobre. W bagażniku roweru pokaźna sterta ulotek. Na koniec mężczyzna bierze wizytówkę KPH Trójmiasto z adresem mejlowym i numerem telefonu koordynatorki oddziału.
– Wezmę to dla kolegi, który jest gejem, ale nikomu o tym nie powiedział. Może kiedyś się do was odezwie. Do widzenia.
Podajemy sobie ręce i odjeżdża. Przed nami jeszcze kilka godzin pracy.
Bogusława Ilnicka